Każdy z nas ma miejsca, do których lubi chodzić. Dla jednych są to muzea, dla innych plaże a dla jeszcze innych kościoły. Ja na ten przykład bardzo lubię cmentarze. I w zasadzie nie ma wyjazdu bez wizyty na którymś z nich. Potrafię znaleźć mogiły gdzieś w lesie, czy obmyślać trasy wyjazdowe tak, żeby zahaczyć o te co ciekawsze. Bo cmentarze mnie uspokajają. Pozwalają dostrzec, jak kruche jest życie a jednocześnie przekonują do tego, żeby żyć jego pełnią. Może to trochę pokręcone, ale czy ja się upieram przy tym, że jestem zupełnie normalna? Nie dziwi więc fakt, że bardzo podobało nam się w parku Alenelul. Okazało się, że miejsca, które obecnie przeznaczone są do spacerowania i wypoczynku jeszcze nie tak dawno były terenem cmentarza żydowskiego. Jednego z najstarszych w Kiszyniowie. Pochówki rozpoczęto tu już na początku XIX wieku. Olbrzymi teren nekropolii można wytłumaczyć tym, że prawie połowę mieszkańców Kiszyniowa stanowili Żydzi. Niestety nie było to miejsc...
Kiszyniów jest zdecydowanie miastem parków i innych zielonych zakątków. Bo gdzie nie spojrzeć, czai się jakieś drzewo, krzak czy zwyczajny trawnik. I jest to bardzo fajne, bo okazuje się, że beton znakomicie komponuje się z tą roślinnością. Tak samo jak i z miejscami, które mają dla nas ogromne znaczenie. Zwłaszcza teraz. Kiedy odwiedzaliśmy miasto Franka miała niespełna 3 lata, więc z wielką radością przyjęliśmy to, że w kiszyniowskich parkach są place zabaw. I nie, że postawili jakiś jeden i wszystkie dzieciaki z dzielni okupują go od rana do wieczora. Nie, nie... każdy park ma kilka swoich własnych miejsc do zabaw i bąbelki mogą wybierać, na którym aktualnie mają ochotę się pobawić. Można się wspinać, ślizgać, czołgać czy układać klocki. Co się maluchowi zamarzy. Do tego większość sprzętów jest na naprawdę wysokim poziomie. Piszę o parkach, ale mam wrażenie, że nie trzeba dużo żeby powstało miejsce zabaw dla najmłodszych. Wystarczy niezagospodarowany kawałek ziemi i...